Damian Tomanek

adwokat

Jestem absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 1999r. prowadzę wraz z żoną praktykę adwokacką. Od 2006r., tj. od czasu kiedy przepisy w tym zakresie zaczęły obowiązywać w Polsce, zajmuję się w praktyce Europejskim Nakazem Aresztowania. W tym czasie przebrnąłem przez góry ludzkich problemów i przyprowadziłem do spokojnej przystani dziesiątki osób które porwał sztorm polskiego wymiaru sprawiedliwości...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Deportacja do Polski i gwarancja odbywania kary za granicą

Damian Tomanek        21 sierpnia 2018        15 komentarzy

Czasami tak się zdarza, że sprawy toczą się w sposób beznadziejny. Zgodnie z zasadą, że jak coś może pójść źle, to na pewno tak się stanie.

Najpierw zatrzymanie potem wiadomość o ENA, beznadziejna obrona adwokata przed zagranicznym sądem, aż w końcu decyzja o tym, że Cię wysyłają do Polski.

W Polsce czeka sąd, a potem parę lat odpoczynku w Rawiczu, Wronkach lub innym tego rodzaju „kurorcie”. Inaczej mówiąc wszystko co zbudowałeś w życiu za granicą, czyli rodzina praca, dom poszło w… cholerę, mówiąc najdelikatniej.

Deportacja do Polski

Czy można coś w takiej sytuacji jeszcze zrobić?

Jeżeli jesteś już po ostatecznej decyzji o tym, że jedziesz do Polski to raczej niewiele.

Jeżeli jednak czujesz, że tak się sprawy potoczą ale decyzja jeszcze nie zapadła to możesz jeszcze coś dla siebie zrobić. Zapytasz co? Ano, naucz swojego adwokata przepisów.

Czytaj dalej >>>

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie przekazanej przez Sąd w Dublinie

Damian Tomanek        09 sierpnia 2018        Komentarze (0)

Sprawa Artura CW dniu 25.07.2018r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej  wydał orzeczenie w którym odpowiedział na pytania zadane przez Sąd w Dublinie w sprawie Artura C. Ogólnie rzecz ujmując sprawa dotyczyła tego czy systemowe naruszenie zasad praworządności w danym kraju może być powodem do odmowy zrealizowania europejskiego nakazu aresztowania.

O sprawie pisałem już tutaj. Celowo odczekałem parę dni od ukazania się orzeczenia, aby zapoznać się z opiniami wyrażanymi na ten temat przez różne osoby. Znawców tematu było wielu, a gama poglądów jaką znalazłem była od „Sasa do lasa”.

Miłościwie nam panujący Minister Sprawiedliwości powiedział, że orzeczenie jest zgodne z tym co twierdzi polski rząd i w realizacji ENA nic się nie zmieni albowiem w orzeczeniu nie stwierdzono wprost, że Polska  narusza zasady praworządności. Na drugim biegunie pojawił się pogląd uczonego mędrca z tytułem profesora w który stwierdził, że na podstawie orzeczenia TSUE w Luksemburgu żadna ENA wydana przez polski sąd nie będzie już zrealizowana albowiem na podstawie art. 7 Traktatu Unii Europejskiej została uruchomiona przez Komisję Europejską procedura związana z naruszeniem praworządności przez Polskę.

W tym miejscu przytoczyć jednak wypada, co tak naprawdę powiedział TSUE w Luksemburgu. Powiedział mianowicie tyle, że sąd państwa Unii Europejskiej, do którego zwrócono się o wykonanie europejskiego nakazu aresztowania, może wstrzymać się od jego wykonania, jeśli uzna, że dana osoba mogłaby zostać narażona na ryzyko naruszenia prawa podstawowego do niezawisłego sądu ze względu na nieprawidłowości mogące mieć wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej w wydającym nakaz państwie członkowskim.

W wyroku Trybunał Sprawiedliwości UE (C-216/18) podkreślił, że odmowa wykonania europejskiego nakazu aresztowania stanowi wyjątek od zasady wzajemnego uznawania, która legła u podstaw mechanizmu europejskiego nakazu aresztowania, który to wyjątek należy w związku z tym interpretować ściśle. Trybunał orzekł, że istnienie rzeczywistego ryzyka narażenia osoby wskazanej w europejskim nakazie aresztowania na naruszenie jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, a w  konsekwencji istotnej treści jej prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, może pozwolić organowi sądowemu wykonującemu nakaz, w drodze wyjątku, wstrzymać się od wykonania europejskiego nakazu aresztowania. W tym względzie TSUE podkreślił, że zachowanie niezawisłości organów sądowych jest kluczową kwestią dla zapewnienia skutecznej ochrony sądowej jednostek, w szczególności w ramach mechanizmu europejskiego nakazu aresztowania.

Co z tego wynika dla osoby poszukiwanej ENA?

Po pierwsze osoby poszukiwane europejskim nakazem aresztowania podzielić należy na dwie grupy.

Do pierwszej należą Ci którzy są poszukiwani w związku z wykonaniem kary. W tym wypadku mamy do czynienia z taką sytuacją, że wyrok już zapadł, uprawomocnił się i osoba wydana na podstawie ENA zostanie przetransportowana prosto do zakładu karnego, a nie przed oblicze sądu czy prokuratora. W takim wypadku przekazany zaczyna odbywać karę i nie ma mowy o prowadzeniu jakiegokolwiek procesu, który naruszałby jego prawa podstawowe. Proces taki już był i nie zostanie powtórzony, a na dodatek wyrok wydawał sędzia który otrzymał nominację w czasach gdy nikt nie kwestionował w Polsce praworządności. Przynajmniej taka sytuacja jest na dzień redagowania niniejszego wpisu.

Z czasem będzie się to oczywiście zmieniać. W tym wypadku trudno  powoływać się na  naruszenie prawa do rzetelnego procesu. W moim przekonaniu można próbować ratować sytuację w ten sposób, że adwokat w Polsce złoży odpowiednie wnioski w postępowaniu wykonawczym i wszczyna procedurę która musi zakończyć się wydaniem postanowienia przez sędziego. Wówczas przed sądem zagranicznym można twierdzić że zagrożone są prawa podstawowe poszukiwanego w postępowaniu wykonawczym.

Jest to jedyna możliwość jaka obecnie przychodzi mi do głowy. Czy sąd zagraniczny to kupi tego nie wiem, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.

Druga grupa to osoby przed wyrokiem, które są poszukiwane przez sąd lub prokuraturę. Te osoby proces sądowy mają jeszcze przed sobą i jak najbardziej mogą się powoływać na to, że ich prawa podstawowe w Polsce, a w szczególności prawo do rzetelnego i niezawisłego sądu nie jest zagwarantowane.

Pamiętać jednak należy, że sąd zagraniczny musi ściśle badać każdy taki przypadek, a zagrożenie dla praw podstawowych musi być wykazane przez poszukiwanego. Tu może się przydać polski adwokat.  Jeżeli sprawa jest na etapie postępowania sądowego to adwokat może np. ustalić kiedy sędzia referent otrzymał nominację. Jeżeli taka nominacja będzie udzielona za czasów obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, to można przed sądem zagraniczny podnieść argument, że w nominacji brał udział organ wybrany niezgodnie z polską Konstytucją, a co za tym idzie wyrokować i prowadzić proces ma osoba nie posiadająca odpowiednich uprawnień sędziego. Powinno być to odczytane przez sąd zagraniczny jako naruszenie prawa do rzetelnego i bezstronnego procesu który poprowadzi niezawisły sędzia.

Na marginesie mogę jedynie wspomnieć, że wśród adwokatów pojawiły się głosy, że w takich sytuacjach należy składać wniosek o wyłączenie sędziego. Uwaga ta jednak dotyczy sytuacji gdy poszukiwany stanie już przed obliczem polskiego sądu.

Ekstradycja obywatela polskiego do USA

Damian Tomanek        14 lipca 2018        Komentarze (0)

Wpisy na tym blogu dotykają problemów osób, które są poszukiwane europejskim nakazem aresztowania przez polski wymiar sprawiedliwości. Opowiadają o tym jak  postępując zgodnie z prawem uniknąć przymusowego powrotu do Polski.

Zdarza się jednak również i tak, że to Polska wysyła na „przymusowy eksport” swojego obywatela, który narozrabiał w innym kraju. O takim właśnie przypadku można przeczytać tutaj.

Sprawa Artura CWielu z Was czeka na orzeczenie w sprawie Artura C. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma odpowiedzieć na kilka pytań przedstawionych przez Sąd w Dublinie.  O sprawie tej  więcej pisałem tutaj.

Na ostateczny wyrok przyjdzie nam jeszcze  poczekać – prawdopodobnie do lipca. Jednakże w sprawie tej zajął już stanowisko Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Jewgenij Tanchew, który uznał, że to Sąd w Dublinie powinien zbadać, czy Artura C. czeka sprawiedliwy proces w Polsce. Same zastrzeżenia do systemu sądownictwa w naszym kraju, nie są wystarczającym powodem do odmowy przekazania Artura C do Polski.

Opinia Rzecznika Generalnego (której pełny tekst można przeczytać tutaj)  jest przedkładana Trybunałowi Sprawiedliwości UE, jednakże nie jest dla tego Trybunału wiążąca.

W bardziej przystępnej formie stanowisko Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE zostało przedstawione w komunikacie prasowym nr 95/18, który można przeczytać tutaj. Warto jednak zacytować kilka istotnych stwierdzeń które zawarł Rzecznik Generalny w swoim stanowisku. Rzecznik Generalny Jewgenij Tanchew wyraził pogląd, że:

Wykonujący nakaz organ sądowy jest zobowiązany do odroczenia wykonania europejskiego nakazu aresztowania tylko wówczas, gdy oprócz stwierdzenia istnienia rzeczywistego ryzyka rażącego naruszenia prawa do sądu w wydającym nakaz państwie członkowskim z uwagi na nieprawidłowości w jego systemie sądownictwa, stwierdzi również, że na to ryzyko jest narażona sama zainteresowana osoba. (…) Wobec tego aby wykazać, że zainteresowana osoba narażona jest na ryzyko rażącego naruszenia prawa do sądu, należy udowodnić, że w związku z tą osobą lub z przestępstwem, za popełnienie którego jest ona ścigana albo za które została skazana, zachodzą szczególne okoliczności, które narażają ją na takie ryzyko. Zainteresowana osoba powinna wykazać, że istnieją poważne i uzasadnione powody, aby domniemywać, że zachodzi rzeczywiste ryzyko, iż w wydającym nakaz państwie członkowskim będzie ona narażona na rażące ryzyko naruszenia prawa do sądu.

Język jakim posługują się urzędnicy Unii Europejskiej, zawsze przyprawia mnie o drgawki, ponieważ muszę napisany przez nich tekst czytać kilka razy, aby zrozumieć o co im chodzi. W niniejszej sprawie Rzecznikowi Generalnemu chodzi o to, że samo zdemolowanie systemu prawnego w danym kraju nie jest wystarczające do odmowy wykonania ENA. Aby odmówić trzeba jeszcze ustalić jaki wpływ ma taka sytuacja na sprawę konkretnej osoby.

W tym miejscu pojawia się pole do popisu dla adwokata w Polsce. Wielokrotnie zdarzyło mi się tak, że sąd zagraniczny odmówił zrealizowania ENA na podstawie materiałów które wyciągnąłem z polskich akt. Szczególnie przydatne okazały się kopie listów kierowanych przez sąd do oskarżonego z zawiadomieniami o terminie rozprawy, a które nigdy do niego nie dotarły. Brane były również pod uwagę protokoły z których wynikało, że oskarżony nie był obecny na rozprawie jak  i przy ogłaszaniu wyroku. W takich sytuacjach – choć nie zawsze – sąd zagraniczny dochodził do wniosku, że wyrok został wydany z rażącym naruszeniem prawa do sądu i ENA nie została zrealizowana.

Tego rodzaju argumenty są do udowodnienia na poziomie konkretnej sprawy. Na dzień dzisiejszy ciężko jest mi sobie wyobrazić to w jaki sposób zmiany w przepisach o Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, czy Krajowej Radzie Sądownictwa będą się przekładały na rzeczywisty brak prawa do sądu przysłowiowego Kowalskiego. Na pewno udowodnienie tego będzie bardzo trudne. Teraz pozostaje nam oczekiwanie na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE. Być może zajmie inne stanowisko w tej sprawie niż Rzecznik Generalny.

Wakacyjny przelot do aresztu

Damian Tomanek        10 czerwca 2018        Komentarze (0)

Wakacje to dla wszystkich czas odpoczynku i podróżowania. Podróżujemy by zwiedzać, podróżujemy na wczasy, do znajomych przyjaciół i rodziny itd.

Wzmożony ruch transgraniczny powoduje, że zwiększa się również ilość osób, które zostają zatrzymywane na podstawie ENA. Nie ma tygodnia abym nie odebrał telefonu od jakiejś zrozpaczonej niewiasty, która prosi o ratunek bo ktoś bliski został zatrzymany w trakcie kontroli. Najgorsza sytuacja jaka może się przytrafić, to zatrzymanie w państwie z którym nie masz żadnych związków.

Całkiem niedawno pomagałem roztrzęsionej i zapłakanej kobiecie, która wraz z rodziną wybrała się na wczasy na Majorkę. W Palmie, po wyjściu z samolotu, jej mąż został aresztowany przez hiszpańską policję. Co z tego, że rodzina zamieszkiwała od 10 lat UK i wszyscy świetnie mówią po angielsku. Problem polegał  na tym, że policjanci mówili znakomicie, ale wyłącznie  po hiszpańsku.  Próba uzyskania jakiejkolwiek informacji polegała  przede wszystkim na wymachiwaniu rękami i używaniu tłumacza google.

Małżonka chcąca ratować męża nawiązała również kontakt telefoniczny z konsulatem w Barcelonie. Konsul w takiej sytuacji  ma ograniczone możliwości działania. Poradził, aby aresztowany zgodził się jak najszybciej na transport do Polski. Z jego punktu widzenia takie rozwiązanie jest najlepsze albowiem wówczas ma problem z głowy. Pozostało jeszcze wynajęcie adwokata na miejscu bądź zlecenie sprawy adwokatowi w Polsce, aby spróbował doprowadzić do uchylenia ENA.

Adwokat hiszpański zażądał kwoty 5000,00 Euro przy czym nie bardzo był w stanie sprecyzować co za te pieniądze ma zamiar zrobić.  Przydzielony adwokat z urzędu nie znał ani języka angielskiego ani polskiego. Znał za to bardzo dobrze język hiszpański i za pomocą łączy internetowych swobodnie rozmawiał sobie z sądem, choć nie wiadomo czy aresztowany kiedykolwiek dowie się o czym. Był w tym wszystkim jeszcze tłumacz, który rzekomo znał język polski. Z informacji uzyskanych od klientki wynika, że co najwyżej potrafiłby zamówić kawę w restauracji na rynku w Krakowie, ale na pewno nie rozumiał złożonych zdań po polsku. Poza tym stwierdził, że to, co się dzieje z jej mężem „jest sekret” i niczego jej nie powie.

Żona zatrzymanego nie wiedziała czy to jest Monty Phyton, czy też może wszystko jej się śni. Ja na rozwiązanie sprawy w Polsce miałem kilka pomysłów, ale każdy z nich wymagał czasu.

Gdyby zatrzymanie nastąpiło na terenie UK to wówczas klient miałby możliwości jakiejś obrony twierdząc np: że żyje w tym kraju, pracuje i przestrzega porządku od wielu lat. Ma tam rodzinę, płaci podatki, posiada meldunek i nie jest zbiegiem z Polski. W Hiszpanii jest natomiast „ciałem obcym” i nie ma żadnych argumentów na to, by przekonać tamtejszy sąd do zwolnienia z aresztu.

Wczasy się skończyły i dzielna małżonka, jako chwilowo wolna, powróciła wraz z dzieckiem do UK. Małżonek natomiast, jako chwilowo zamknięty, przebywa dalej na Majorce, a wkrótce zmieni miejsce odpoczynku na jakiś „kurort” w Polsce. Urlop w pracy przedłuży mu się z dwóch tygodni do dwóch lat.

Opowiedziana dzisiaj historia to kolejna z tych, które powinny Cię przekonać, że jeżeli  masz coś „za uszami” to najpierw upewnij się, czy możesz spokojnie wsiąść do samolotu. Sprawdzenie sytuacji prawnej trwa ok 2 tygodni i utwierdzi Cię w przekonaniu, że kupowanie biletu powrotnego do domu nie było wyrzuceniem pieniędzy w błoto.