Deportacja do Polski i gwarancja odbywania kary za granicą

Damian Tomanek        21 sierpnia 2018        Komentarze (1)

Czasami tak się zdarza, że sprawy toczą się w sposób beznadziejny. Zgodnie z zasadą, że jak coś może pójść źle, to na pewno tak się stanie.

Najpierw zatrzymanie potem wiadomość o ENA, beznadziejna obrona adwokata przed zagranicznym sądem, aż w końcu decyzja o tym, że Cię wysyłają do Polski. W Polsce czeka sąd, a potem parę lat odpoczynku w Rawiczu, Wronkach lub innym tego rodzaju „kurorcie”. Inaczej mówiąc wszystko co zbudowałeś w życiu za granicą, czyli rodzina praca, dom poszło w……. cholerę, mówiąc najdelikatniej.

Czy można coś w takiej sytuacji jeszcze zrobić?

Jeżeli jesteś już po ostatecznej decyzji o tym, że jedziesz do Polski to raczej niewiele. Jeżeli jednak czujesz, że tak się sprawy potoczą ale decyzja jeszcze nie zapadła to możesz jeszcze coś dla siebie zrobić. Zapytasz co? Ano naucz swojego adwokata przepisów.

Zupełnie niedawno zakończyłem sprawę klienta, który na podstawie ENA został sprowadzony do Polski z Holandii.  Dla uproszczenia nazwijmy go Józiem. Prokuratura poszukiwała Józia od wielu lat ponieważ prowadziła przeciwko niemu sprawę o kilkadziesiąt oszustw. Niestety kontakt z Prokuratorem prowadzącym sprawę był trudny i nieprzyjemny, ponieważ blokował dostęp do akt, nie uwzględniał żadnych wniosków, a rozmowa z nim sprowadzał się do wykrzykiwania, że doprowadzi do tego, iż mój klient przez długie lata będzie gnił w polskim więzieniu.

W końcu sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie wyrok który zapadł zakończył się moim sukcesem albowiem uprawomocnił się na poziomie połowy z tego co „krzyczał” prokurator w swoich wnioskach końcowych.

Mimo to Józio miał 2 lata do odsiadki. Jednakże bezcenna była mina Prokuratora gdy się dowiedział, że natychmiast po uprawomocnieniu się wyroku wystąpiłem do polskiego sądu o umorzenie postępowania wykonawczego i przekazanie mojego klienta do Holandii. Sąd też był tym wnioskiem zaskoczony, ale go uwzględnił. Obecnie Józef odbywa karę w Holandii w trybie dozoru elektronicznego, czyli de facto jest na wolności. Prokuratorowi na myśl o takim zakończeniu sprawy do dzisiaj podnosi się ciśnienie.

A teraz pytanie zasadnicze, czyli jak to się stało?

Przede wszystkim ani Prokurator ani Sąd nie przeczytali wyroku sądu holenderskiego, w którym została podjęta decyzja o przekazaniu Józia  do Polski. W wyroku tym Sąd holenderski stwierdził, że wydaje Józia Polsce pod warunkiem, że wyrok będzie odsiadywał w Holandii. Dowiedzieli się o tym dopiero z mojego wniosku po który złożyłem po uprawomocnieniu się wyroku.

Mało który prawnik widział na własne oczy dokument o nazwie Decyzja Ramowa w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między Państwami Członkowskimi z dnia 13.06.2002r. (2002/584/WSiSW). A szkoda, bo można tam wyczytać wiele ciekawych rzeczy.

Na przykład art. 5 ust. 3 ma następujące brzmienie:

w przypadku gdy osoba, której dotyczy europejski nakaz aresztowania do celów ścigania, jest uznawana za obywatela lub osobę stale przebywającą w wykonującym nakaz Państwie Członkowskim, przekazanie następuje pod warunkiem, że osoba ta po rozprawie zostaje przekazana do wykonującego nakaz Państwa Członkowskiego w celu odbycia tam kary pozbawienia wolności lub wykonania środka zabezpieczającego, orzeczonych w wydającym nakaz Państwie Członkowskim.

Z tego prawniczego bełkotu wynika tyle, że jeżeli przebywasz na stałe za granicą, jesteś rezydentem lub masz obywatelstwo obcego państwa, a Polska ściga Cię do sprawy w której dopiero wyrok ma zapaść, to  sąd zagraniczny może udzielić Ci gwarancji odbywania kary na terenie kraju w którym obecnie mieszkasz.

Zmuś zatem swojego zagranicznego adwokata aby tego rodzaju wniosek złożył. Udzielenie takiej gwarancji przez sąd który wysyła Cię na podstawie ENA się może po wyroku w Polsce bardzo opłacać, bo przepisy dotyczące wykonywania wyroków w krajach zachodnich, są z reguły łagodniejsze niż w Polsce.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Pisałem już kilka razy o  przekazaniu wykonania wyroku za granicę. Można o tym przeczytać tutaj. Tamte wpisy dotyczyły sytuacji, gdy sąd zagraniczny nie udzielał żadnych gwarancji. Wówczas procedura jest znacznie bardziej skomplikowana.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Mirek Sierpień 21, 2018 o 23:52

widze ze przynajmniej jeden adwokat w polsce ma „ jaja”
Musze przyznac ze w polsce jest jakis omam…wiekszosci adwokatom wydaje sie ze sa
Wladcami „zycia i smierci” zwykly notariusz pretenduje do bycia kims…a holota zaakceptuje wszystko. A naprawde wielu z nich ma problem z komunikowaniem sie droga elektoniczna. A przeciez wiedza wszystko!
Duzi ludzie sa dumni a mali zarozumiali.
Czytam przez chwile te artykuly i ciesze sie ze przynajmniej ktos robi dobra robote
Tak trzymac panie mecenasie!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Adwokacka Grażyna Tomanek & Damian Tomanek Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Adwokacka Grażyna Tomanek & Damian Tomanek z siedzibą w Zabrzu.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem sekretariat@adwokat-tomanek.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis:

Następny wpis: