Zatrzymanie poszukiwanego w USA

Damian Tomanek        02 września 2018        Komentarze (0)

Zatrzymanie  poszukiwanego w USAJak się okazuje osoby za którymi zastał wydany europejski nakaz aresztowania zatrzymywane są nie tylko na terenie Europy ale również na terenie Stanów Zjednoczonych.

To przestroga dla tych którzy przebywają poza Europą i uważają, że są bezpieczni. Może warto powrócić do pozostawionych w Polsce problemów, zanim  Tobie i Twojej rodzinie niespodziankę zrobi miejscowa policja.

Niespodzianki polegają głównie na zatrzymaniu w domu, w pracy bądź podczas zwykłej kontroli drogowej. Z mojego doświadczenia wynika, że 90% spraw da się “wyprostować” co najmniej w taki sposób, aby uniknąć aresztowania i deportacji do Polski. Dużo łatwiej jest mi pomóc osobie która jeszcze nie została zatrzymana i mam czas na podjęcie działań w Polsce.

Sprawa znacznie się komplikuje gdy ktoś przebywa w areszcie lub ma już wyznaczony termin rozprawy deportacyjnej albo też ma wyznaczony termin samej deportacji do Polski.

Czas działa zawsze na Twoją niekorzyść. Jeżeli chcesz pomóc sobie i swojej rodzinie, to nie odkładaj problemów na przyszłość.  Więcej o zatrzymaniu w USA można przeczytać tutaj.

Deportacja do Polski i gwarancja odbywania kary za granicą

Damian Tomanek        21 sierpnia 2018        Komentarze (1)

Czasami tak się zdarza, że sprawy toczą się w sposób beznadziejny. Zgodnie z zasadą, że jak coś może pójść źle, to na pewno tak się stanie.

Najpierw zatrzymanie potem wiadomość o ENA, beznadziejna obrona adwokata przed zagranicznym sądem, aż w końcu decyzja o tym, że Cię wysyłają do Polski. W Polsce czeka sąd, a potem parę lat odpoczynku w Rawiczu, Wronkach lub innym tego rodzaju „kurorcie”. Inaczej mówiąc wszystko co zbudowałeś w życiu za granicą, czyli rodzina praca, dom poszło w……. cholerę, mówiąc najdelikatniej.

Czy można coś w takiej sytuacji jeszcze zrobić?

Jeżeli jesteś już po ostatecznej decyzji o tym, że jedziesz do Polski to raczej niewiele. Jeżeli jednak czujesz, że tak się sprawy potoczą ale decyzja jeszcze nie zapadła to możesz jeszcze coś dla siebie zrobić. Zapytasz co? Ano naucz swojego adwokata przepisów.

Zupełnie niedawno zakończyłem sprawę klienta, który na podstawie ENA został sprowadzony do Polski z Holandii.  Dla uproszczenia nazwijmy go Józiem. Prokuratura poszukiwała Józia od wielu lat ponieważ prowadziła przeciwko niemu sprawę o kilkadziesiąt oszustw. Niestety kontakt z Prokuratorem prowadzącym sprawę był trudny i nieprzyjemny, ponieważ blokował dostęp do akt, nie uwzględniał żadnych wniosków, a rozmowa z nim sprowadzał się do wykrzykiwania, że doprowadzi do tego, iż mój klient przez długie lata będzie gnił w polskim więzieniu.

W końcu sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie wyrok który zapadł zakończył się moim sukcesem albowiem uprawomocnił się na poziomie połowy z tego co „krzyczał” prokurator w swoich wnioskach końcowych.

Mimo to Józio miał 2 lata do odsiadki. Jednakże bezcenna była mina Prokuratora gdy się dowiedział, że natychmiast po uprawomocnieniu się wyroku wystąpiłem do polskiego sądu o umorzenie postępowania wykonawczego i przekazanie mojego klienta do Holandii. Sąd też był tym wnioskiem zaskoczony, ale go uwzględnił. Obecnie Józef odbywa karę w Holandii w trybie dozoru elektronicznego, czyli de facto jest na wolności. Prokuratorowi na myśl o takim zakończeniu sprawy do dzisiaj podnosi się ciśnienie.

A teraz pytanie zasadnicze, czyli jak to się stało?

Przede wszystkim ani Prokurator ani Sąd nie przeczytali wyroku sądu holenderskiego, w którym została podjęta decyzja o przekazaniu Józia  do Polski. W wyroku tym Sąd holenderski stwierdził, że wydaje Józia Polsce pod warunkiem, że wyrok będzie odsiadywał w Holandii. Dowiedzieli się o tym dopiero z mojego wniosku po który złożyłem po uprawomocnieniu się wyroku.

Mało który prawnik widział na własne oczy dokument o nazwie Decyzja Ramowa w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między Państwami Członkowskimi z dnia 13.06.2002r. (2002/584/WSiSW). A szkoda, bo można tam wyczytać wiele ciekawych rzeczy.

Na przykład art. 5 ust. 3 ma następujące brzmienie:

w przypadku gdy osoba, której dotyczy europejski nakaz aresztowania do celów ścigania, jest uznawana za obywatela lub osobę stale przebywającą w wykonującym nakaz Państwie Członkowskim, przekazanie następuje pod warunkiem, że osoba ta po rozprawie zostaje przekazana do wykonującego nakaz Państwa Członkowskiego w celu odbycia tam kary pozbawienia wolności lub wykonania środka zabezpieczającego, orzeczonych w wydającym nakaz Państwie Członkowskim.

Z tego prawniczego bełkotu wynika tyle, że jeżeli przebywasz na stałe za granicą, jesteś rezydentem lub masz obywatelstwo obcego państwa, a Polska ściga Cię do sprawy w której dopiero wyrok ma zapaść, to  sąd zagraniczny może udzielić Ci gwarancji odbywania kary na terenie kraju w którym obecnie mieszkasz.

Zmuś zatem swojego zagranicznego adwokata aby tego rodzaju wniosek złożył. Udzielenie takiej gwarancji przez sąd który wysyła Cię na podstawie ENA się może po wyroku w Polsce bardzo opłacać, bo przepisy dotyczące wykonywania wyroków w krajach zachodnich, są z reguły łagodniejsze niż w Polsce.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Pisałem już kilka razy o  przekazaniu wykonania wyroku za granicę. Można o tym przeczytać tutaj. Tamte wpisy dotyczyły sytuacji, gdy sąd zagraniczny nie udzielał żadnych gwarancji. Wówczas procedura jest znacznie bardziej skomplikowana.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie przekazanej przez Sąd w Dublinie

Damian Tomanek        09 sierpnia 2018        Komentarze (0)

Sprawa Artura CW dniu 25.07.2018r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej  wydał orzeczenie w którym odpowiedział na pytania zadane przez Sąd w Dublinie w sprawie Artura C. Ogólnie rzecz ujmując sprawa dotyczyła tego czy systemowe naruszenie zasad praworządności w danym kraju może być powodem do odmowy zrealizowania europejskiego nakazu aresztowania.

O sprawie pisałem już tutaj. Celowo odczekałem parę dni od ukazania się orzeczenia, aby zapoznać się z opiniami wyrażanymi na ten temat przez różne osoby. Znawców tematu było wielu, a gama poglądów jaką znalazłem była od „Sasa do lasa”.

Miłościwie nam panujący Minister Sprawiedliwości powiedział, że orzeczenie jest zgodne z tym co twierdzi polski rząd i w realizacji ENA nic się nie zmieni albowiem w orzeczeniu nie stwierdzono wprost, że Polska  narusza zasady praworządności. Na drugim biegunie pojawił się pogląd uczonego mędrca z tytułem profesora w który stwierdził, że na podstawie orzeczenia TSUE w Luksemburgu żadna ENA wydana przez polski sąd nie będzie już zrealizowana albowiem na podstawie art. 7 Traktatu Unii Europejskiej została uruchomiona przez Komisję Europejską procedura związana z naruszeniem praworządności przez Polskę.

W tym miejscu przytoczyć jednak wypada, co tak naprawdę powiedział TSUE w Luksemburgu. Powiedział mianowicie tyle, że sąd państwa Unii Europejskiej, do którego zwrócono się o wykonanie europejskiego nakazu aresztowania, może wstrzymać się od jego wykonania, jeśli uzna, że dana osoba mogłaby zostać narażona na ryzyko naruszenia prawa podstawowego do niezawisłego sądu ze względu na nieprawidłowości mogące mieć wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej w wydającym nakaz państwie członkowskim.

W wyroku Trybunał Sprawiedliwości UE (C-216/18) podkreślił, że odmowa wykonania europejskiego nakazu aresztowania stanowi wyjątek od zasady wzajemnego uznawania, która legła u podstaw mechanizmu europejskiego nakazu aresztowania, który to wyjątek należy w związku z tym interpretować ściśle. Trybunał orzekł, że istnienie rzeczywistego ryzyka narażenia osoby wskazanej w europejskim nakazie aresztowania na naruszenie jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, a w  konsekwencji istotnej treści jej prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, może pozwolić organowi sądowemu wykonującemu nakaz, w drodze wyjątku, wstrzymać się od wykonania europejskiego nakazu aresztowania. W tym względzie TSUE podkreślił, że zachowanie niezawisłości organów sądowych jest kluczową kwestią dla zapewnienia skutecznej ochrony sądowej jednostek, w szczególności w ramach mechanizmu europejskiego nakazu aresztowania.

Co z tego wynika dla osoby poszukiwanej ENA?

Po pierwsze osoby poszukiwane europejskim nakazem aresztowania podzielić należy na dwie grupy.

Do pierwszej należą Ci którzy są poszukiwani w związku z wykonaniem kary. W tym wypadku mamy do czynienia z taką sytuacją, że wyrok już zapadł, uprawomocnił się i osoba wydana na podstawie ENA zostanie przetransportowana prosto do zakładu karnego, a nie przed oblicze sądu czy prokuratora. W takim wypadku przekazany zaczyna odbywać karę i nie ma mowy o prowadzeniu jakiegokolwiek procesu, który naruszałby jego prawa podstawowe. Proces taki już był i nie zostanie powtórzony, a na dodatek wyrok wydawał sędzia który otrzymał nominację w czasach gdy nikt nie kwestionował w Polsce praworządności. Przynajmniej taka sytuacja jest na dzień redagowania niniejszego wpisu.

Z czasem będzie się to oczywiście zmieniać. W tym wypadku trudno  powoływać się na  naruszenie prawa do rzetelnego procesu. W moim przekonaniu można próbować ratować sytuację w ten sposób, że adwokat w Polsce złoży odpowiednie wnioski w postępowaniu wykonawczym i wszczyna procedurę która musi zakończyć się wydaniem postanowienia przez sędziego. Wówczas przed sądem zagranicznym można twierdzić że zagrożone są prawa podstawowe poszukiwanego w postępowaniu wykonawczym.

Jest to jedyna możliwość jaka obecnie przychodzi mi do głowy. Czy sąd zagraniczny to kupi tego nie wiem, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.

Druga grupa to osoby przed wyrokiem, które są poszukiwane przez sąd lub prokuraturę. Te osoby proces sądowy mają jeszcze przed sobą i jak najbardziej mogą się powoływać na to, że ich prawa podstawowe w Polsce, a w szczególności prawo do rzetelnego i niezawisłego sądu nie jest zagwarantowane.

Pamiętać jednak należy, że sąd zagraniczny musi ściśle badać każdy taki przypadek, a zagrożenie dla praw podstawowych musi być wykazane przez poszukiwanego. Tu może się przydać polski adwokat.  Jeżeli sprawa jest na etapie postępowania sądowego to adwokat może np. ustalić kiedy sędzia referent otrzymał nominację. Jeżeli taka nominacja będzie udzielona za czasów obecnej Krajowej Rady Sądownictwa, to można przed sądem zagraniczny podnieść argument, że w nominacji brał udział organ wybrany niezgodnie z polską Konstytucją, a co za tym idzie wyrokować i prowadzić proces ma osoba nie posiadająca odpowiednich uprawnień sędziego. Powinno być to odczytane przez sąd zagraniczny jako naruszenie prawa do rzetelnego i bezstronnego procesu który poprowadzi niezawisły sędzia.

Na marginesie mogę jedynie wspomnieć, że wśród adwokatów pojawiły się głosy, że w takich sytuacjach należy składać wniosek o wyłączenie sędziego. Uwaga ta jednak dotyczy sytuacji gdy poszukiwany stanie już przed obliczem polskiego sądu.

Ekstradycja obywatela polskiego do USA

Damian Tomanek        14 lipca 2018        Komentarze (0)

Wpisy na tym blogu dotykają problemów osób, które są poszukiwane europejskim nakazem aresztowania przez polski wymiar sprawiedliwości. Opowiadają o tym jak  postępując zgodnie z prawem uniknąć przymusowego powrotu do Polski.

Zdarza się jednak również i tak, że to Polska wysyła na „przymusowy eksport” swojego obywatela, który narozrabiał w innym kraju. O takim właśnie przypadku można przeczytać tutaj.

Sprawa Artura CWielu z Was czeka na orzeczenie w sprawie Artura C. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma odpowiedzieć na kilka pytań przedstawionych przez Sąd w Dublinie.  O sprawie tej  więcej pisałem tutaj.

Na ostateczny wyrok przyjdzie nam jeszcze  poczekać – prawdopodobnie do lipca. Jednakże w sprawie tej zajął już stanowisko Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości UE Jewgenij Tanchew, który uznał, że to Sąd w Dublinie powinien zbadać, czy Artura C. czeka sprawiedliwy proces w Polsce. Same zastrzeżenia do systemu sądownictwa w naszym kraju, nie są wystarczającym powodem do odmowy przekazania Artura C do Polski.

Opinia Rzecznika Generalnego (której pełny tekst można przeczytać tutaj)  jest przedkładana Trybunałowi Sprawiedliwości UE, jednakże nie jest dla tego Trybunału wiążąca.

W bardziej przystępnej formie stanowisko Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE zostało przedstawione w komunikacie prasowym nr 95/18, który można przeczytać tutaj. Warto jednak zacytować kilka istotnych stwierdzeń które zawarł Rzecznik Generalny w swoim stanowisku. Rzecznik Generalny Jewgenij Tanchew wyraził pogląd, że:

Wykonujący nakaz organ sądowy jest zobowiązany do odroczenia wykonania europejskiego nakazu aresztowania tylko wówczas, gdy oprócz stwierdzenia istnienia rzeczywistego ryzyka rażącego naruszenia prawa do sądu w wydającym nakaz państwie członkowskim z uwagi na nieprawidłowości w jego systemie sądownictwa, stwierdzi również, że na to ryzyko jest narażona sama zainteresowana osoba. (…) Wobec tego aby wykazać, że zainteresowana osoba narażona jest na ryzyko rażącego naruszenia prawa do sądu, należy udowodnić, że w związku z tą osobą lub z przestępstwem, za popełnienie którego jest ona ścigana albo za które została skazana, zachodzą szczególne okoliczności, które narażają ją na takie ryzyko. Zainteresowana osoba powinna wykazać, że istnieją poważne i uzasadnione powody, aby domniemywać, że zachodzi rzeczywiste ryzyko, iż w wydającym nakaz państwie członkowskim będzie ona narażona na rażące ryzyko naruszenia prawa do sądu.

Język jakim posługują się urzędnicy Unii Europejskiej, zawsze przyprawia mnie o drgawki, ponieważ muszę napisany przez nich tekst czytać kilka razy, aby zrozumieć o co im chodzi. W niniejszej sprawie Rzecznikowi Generalnemu chodzi o to, że samo zdemolowanie systemu prawnego w danym kraju nie jest wystarczające do odmowy wykonania ENA. Aby odmówić trzeba jeszcze ustalić jaki wpływ ma taka sytuacja na sprawę konkretnej osoby.

W tym miejscu pojawia się pole do popisu dla adwokata w Polsce. Wielokrotnie zdarzyło mi się tak, że sąd zagraniczny odmówił zrealizowania ENA na podstawie materiałów które wyciągnąłem z polskich akt. Szczególnie przydatne okazały się kopie listów kierowanych przez sąd do oskarżonego z zawiadomieniami o terminie rozprawy, a które nigdy do niego nie dotarły. Brane były również pod uwagę protokoły z których wynikało, że oskarżony nie był obecny na rozprawie jak  i przy ogłaszaniu wyroku. W takich sytuacjach – choć nie zawsze – sąd zagraniczny dochodził do wniosku, że wyrok został wydany z rażącym naruszeniem prawa do sądu i ENA nie została zrealizowana.

Tego rodzaju argumenty są do udowodnienia na poziomie konkretnej sprawy. Na dzień dzisiejszy ciężko jest mi sobie wyobrazić to w jaki sposób zmiany w przepisach o Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym, czy Krajowej Radzie Sądownictwa będą się przekładały na rzeczywisty brak prawa do sądu przysłowiowego Kowalskiego. Na pewno udowodnienie tego będzie bardzo trudne. Teraz pozostaje nam oczekiwanie na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE. Być może zajmie inne stanowisko w tej sprawie niż Rzecznik Generalny.