Nie zapłaciłem grzywny i odwiesili mi wyrok

Damian Tomanek        09 grudnia 2018        Komentarze (0)

Skazując na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu sąd najczęściej orzeka dodatkowo karę grzywny oraz nakłada na oskarżonego różnego rodzaju obowiązki, np. obowiązek naprawienia szkody, poddania się leczeniu, kontynuowania nauki itd. Brak zapłaty lub niewywiązanie się z nałożonych obowiązków skutkuje, po pewnym czasie, wydaniem postanowienia o zarządzeniu wykonania kary pozbawienia wolności, czyli mówiąc prościej jej „odwieszeniem”. Jeżeli przebywasz za granicą to o wydaniu postanowienia które „odwiesiło” Ci wyrok możesz się dowiedzieć dopiero gdy zapuka do Twoich drzwi miejscowa policja która na podstawie ENA zaprosi Cię do miejscowego aresztu.

W takiej sytuacji dotychczasowe życie wywraca się do góry nogami. W tym miejscu powstaje pytanie, czy coś się z tym da jeszcze zrobić? Najczęściej jakieś rozwiązanie istnieje, choć dużo zależy od przyczyny która była podstawą „odwieszenia” wyroku.

Jeżeli nie zapłaciłeś grzywny to jest duża szansa, że sytuację da się odwrócić. Oczywiście w pierwszej kolejności należy grzywnę wpłacić, a następnie adwokat który się na tym zna powinien w sposób profesjonalny sporządzić i wysłać do sądu  wniosek.

Odpowiednio sporządzony wniosek, w którym w trafny sposób wskazana jest podstawa prawna, powinien przekonać sąd do uchylenia postanowienia o zarządzeniu wykonania kary pozbawienia wolności.  Konkretnym przykładem, iż taki wniosek może być skuteczny jest postanowienie które wydał w prowadzonej przeze mnie sprawie Sąd Rejonowy w Toruniu. Poniżej zamieszczam fragment tego postanowienia.

***

.Uchylenie postanowienia o zarządzeniu wykonania kary

 

 

 

Brytyjski sąd o praworządności w Polsce

Damian Tomanek        02 listopada 2018        Komentarze (0)

Sprawa praworządności w Polsce zaczyna przypominać brazylijską telenowelę. Ciągnie się w nieskończoność i sensownego końca nie widać.

Ostatnio zabrał głos w tej sprawie sąd w Londynie, który stwierdził, że obawy osób poszukiwanych europejskim nakazem aresztowania o dostęp do uczciwego procesu w Polsce nie są uzasadnione.

To niedobra wiadomość dla tych którzy liczyli na to, że z powodu zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości mogą czuć się bezpiecznie na trenie UK. Jak widać Angole uważają, że to każdy z poszukiwanych ENA powinien wykazać, iż w jego konkretnej sprawie naruszenie zasad praworządności w Polsce wpłynie na wydany po przekazaniu do Polski wyrok.

I tu pytanie samo ciśnie się na usta: Jak to wykazać?

W tym właśnie miejscu jest pole do popisu dla polskiego adwokata, który może przygotować dla zagranicznego sądu odpowiednie materiały mając wgląd w polskie akta. Więcej na temat orzeczenia sądu w Londynie można przeczytać tutaj.

*****

Poczytaj też o praworządności w Polsce w kontekście Trybunału Sprawiedliwości UE

Pytania o praworządność w Polsce

Damian Tomanek        07 października 2018        Komentarze (1)

Trybunału Sprawiedliwości Unii EuropejskiejZ dużym zaciekawieniem śledzę wpływ orzeczenia z 25.07.2018r Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na postępowania jakie toczą się przed sądami w różnych krajach o realizację europejskiego nakazu aresztowania.

Przypomnijmy, że jako pierwszy zakwestionował praworządność w Polsce Sąd w Dublinie zwracając się z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj. Następnie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie którego konkluzja, w dużym uproszczeniu, sprowadza się do stwierdzenia, że sądy rozpoznające wnioski o realizacje ENA mają badać, czy ograniczenia praworządności w Polsce będą  miały wpływ na wyrokowanie w konkretnej sprawie. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

I w tym miejscu zaczynają się schody, bo niby jaki sposób sąd w Niemczech lub we Włoszech może ustalić czy zmiany prawa które nastąpiły w Polsce, mają wpływ na konkretną sprawę przysłowiowego Kowalskiego, który ma być wysłany do Polski na podstawie ENA. Ponieważ nie wiadomo jak to zrobić, to zaczęła się radosna twórczość niektórych sędziów.

Niedawno Sąd w Madrycie wpadł na genialny pomysł, aby zadać  konkretne pytania sądowi przed którym będzie prowadzony proces osoby ściganej europejskim nakazem aresztowania. Pytania w swojej treści zmierzają do ustalenia czy polski sąd jest niezawisły, a proces odbędzie się z poszanowaniem wszystkich praw oskarżonego. Więcej można przeczytać o tym tutaj.

Już widzę oczyma swojej wyobraźni jak polski sędzia – nazwijmy go śmiało Kamikaze – odpowiada, że  podjął działania by oskarżonego ściągnąć na podstawie ENA, a potem obsądzić, ale w rzeczywistości jest sędzią zależnym, wyłączona w trakcie rozprawy będzie niezawisłość sędziowska i nie może zagwarantować oskarżonemu sprawiedliwego procesu.

Taki sędzia zapewne stałby się natychmiast klientem Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która zagwarantowałaby mu  w “nagrodę” tyle wolnego czasu, że resztę życia mógłby spędzić wypożyczając wczasowiczom parasole i leżaki na hiszpańskiej plaży.

Dla każdego rozsądnie myślącego człowieka oczywiste jest, że sędziowie nie będą dyskredytować samych siebie. W odpowiedzi należy się raczej spodziewać laurki dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. To zapewne będzie ze szkodą dla osoby broniącej się przed deportacją.

Zastanawiałem się na co liczył Sąd w Madrycie kierując takie pytania do polskich sędziów. Długo nie mogłem zrozumieć którędy błądziły myśli autora tego pomysłu. W końcu wpadłem na to po tym, gdy skończyła mi się Rioja. Jako miłośnik hiszpańskiego wina oraz hiszpańskiego słońca zrozumiałem, że prawdopodobnie mam do czynienia z bratnią duszą. Tyle tylko, że autor tego pomysłu, w chwili gdy na niego wpadł,  przypuszczalnie przesadził i z jednym i z drugim.

Zatrzymanie poszukiwanego w USA

Damian Tomanek        02 września 2018        Komentarze (0)

Zatrzymanie  poszukiwanego w USAJak się okazuje osoby za którymi zastał wydany europejski nakaz aresztowania zatrzymywane są nie tylko na terenie Europy ale również na terenie Stanów Zjednoczonych.

To przestroga dla tych którzy przebywają poza Europą i uważają, że są bezpieczni. Może warto powrócić do pozostawionych w Polsce problemów, zanim  Tobie i Twojej rodzinie niespodziankę zrobi miejscowa policja.

Niespodzianki polegają głównie na zatrzymaniu w domu, w pracy bądź podczas zwykłej kontroli drogowej. Z mojego doświadczenia wynika, że 90% spraw da się “wyprostować” co najmniej w taki sposób, aby uniknąć aresztowania i deportacji do Polski. Dużo łatwiej jest mi pomóc osobie która jeszcze nie została zatrzymana i mam czas na podjęcie działań w Polsce.

Sprawa znacznie się komplikuje gdy ktoś przebywa w areszcie lub ma już wyznaczony termin rozprawy deportacyjnej albo też ma wyznaczony termin samej deportacji do Polski.

Czas działa zawsze na Twoją niekorzyść. Jeżeli chcesz pomóc sobie i swojej rodzinie, to nie odkładaj problemów na przyszłość.  Więcej o zatrzymaniu w USA można przeczytać tutaj.

Deportacja do Polski i gwarancja odbywania kary za granicą

Damian Tomanek        21 sierpnia 2018        Komentarze (1)

Czasami tak się zdarza, że sprawy toczą się w sposób beznadziejny. Zgodnie z zasadą, że jak coś może pójść źle, to na pewno tak się stanie.

Najpierw zatrzymanie potem wiadomość o ENA, beznadziejna obrona adwokata przed zagranicznym sądem, aż w końcu decyzja o tym, że Cię wysyłają do Polski. W Polsce czeka sąd, a potem parę lat odpoczynku w Rawiczu, Wronkach lub innym tego rodzaju „kurorcie”. Inaczej mówiąc wszystko co zbudowałeś w życiu za granicą, czyli rodzina praca, dom poszło w……. cholerę, mówiąc najdelikatniej.

Czy można coś w takiej sytuacji jeszcze zrobić?

Jeżeli jesteś już po ostatecznej decyzji o tym, że jedziesz do Polski to raczej niewiele. Jeżeli jednak czujesz, że tak się sprawy potoczą ale decyzja jeszcze nie zapadła to możesz jeszcze coś dla siebie zrobić. Zapytasz co? Ano naucz swojego adwokata przepisów.

Zupełnie niedawno zakończyłem sprawę klienta, który na podstawie ENA został sprowadzony do Polski z Holandii.  Dla uproszczenia nazwijmy go Józiem. Prokuratura poszukiwała Józia od wielu lat ponieważ prowadziła przeciwko niemu sprawę o kilkadziesiąt oszustw. Niestety kontakt z Prokuratorem prowadzącym sprawę był trudny i nieprzyjemny, ponieważ blokował dostęp do akt, nie uwzględniał żadnych wniosków, a rozmowa z nim sprowadzał się do wykrzykiwania, że doprowadzi do tego, iż mój klient przez długie lata będzie gnił w polskim więzieniu.

W końcu sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie wyrok który zapadł zakończył się moim sukcesem albowiem uprawomocnił się na poziomie połowy z tego co „krzyczał” prokurator w swoich wnioskach końcowych.

Mimo to Józio miał 2 lata do odsiadki. Jednakże bezcenna była mina Prokuratora gdy się dowiedział, że natychmiast po uprawomocnieniu się wyroku wystąpiłem do polskiego sądu o umorzenie postępowania wykonawczego i przekazanie mojego klienta do Holandii. Sąd też był tym wnioskiem zaskoczony, ale go uwzględnił. Obecnie Józef odbywa karę w Holandii w trybie dozoru elektronicznego, czyli de facto jest na wolności. Prokuratorowi na myśl o takim zakończeniu sprawy do dzisiaj podnosi się ciśnienie.

A teraz pytanie zasadnicze, czyli jak to się stało?

Przede wszystkim ani Prokurator ani Sąd nie przeczytali wyroku sądu holenderskiego, w którym została podjęta decyzja o przekazaniu Józia  do Polski. W wyroku tym Sąd holenderski stwierdził, że wydaje Józia Polsce pod warunkiem, że wyrok będzie odsiadywał w Holandii. Dowiedzieli się o tym dopiero z mojego wniosku po który złożyłem po uprawomocnieniu się wyroku.

Mało który prawnik widział na własne oczy dokument o nazwie Decyzja Ramowa w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między Państwami Członkowskimi z dnia 13.06.2002r. (2002/584/WSiSW). A szkoda, bo można tam wyczytać wiele ciekawych rzeczy.

Na przykład art. 5 ust. 3 ma następujące brzmienie:

w przypadku gdy osoba, której dotyczy europejski nakaz aresztowania do celów ścigania, jest uznawana za obywatela lub osobę stale przebywającą w wykonującym nakaz Państwie Członkowskim, przekazanie następuje pod warunkiem, że osoba ta po rozprawie zostaje przekazana do wykonującego nakaz Państwa Członkowskiego w celu odbycia tam kary pozbawienia wolności lub wykonania środka zabezpieczającego, orzeczonych w wydającym nakaz Państwie Członkowskim.

Z tego prawniczego bełkotu wynika tyle, że jeżeli przebywasz na stałe za granicą, jesteś rezydentem lub masz obywatelstwo obcego państwa, a Polska ściga Cię do sprawy w której dopiero wyrok ma zapaść, to  sąd zagraniczny może udzielić Ci gwarancji odbywania kary na terenie kraju w którym obecnie mieszkasz.

Zmuś zatem swojego zagranicznego adwokata aby tego rodzaju wniosek złożył. Udzielenie takiej gwarancji przez sąd który wysyła Cię na podstawie ENA się może po wyroku w Polsce bardzo opłacać, bo przepisy dotyczące wykonywania wyroków w krajach zachodnich, są z reguły łagodniejsze niż w Polsce.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Pisałem już kilka razy o  przekazaniu wykonania wyroku za granicę. Można o tym przeczytać tutaj. Tamte wpisy dotyczyły sytuacji, gdy sąd zagraniczny nie udzielał żadnych gwarancji. Wówczas procedura jest znacznie bardziej skomplikowana.